Wytrwałam 4 tygodnie 😉 Biorąc pod uwagę, że zakładałam min 2 tygodnie, myślę, że mam prawo być z siebie dumna;) Post zakończyłam w niedzielę, ale dopiero teraz zebrałam się do napisania podsumowania.

Dieta warzywno owocowa dr Dąbrowskiej do łatwych nie należy. Nie będę nikogo czarować, jest ciężko na samych warzywach i jabłkach. Codziennie trzeba sobie przypominać po co się to robi, żeby wcześniejszych wyrzeczeń nie zaprzepaścić, ale…..

Samopoczucie w moim przypadku było super, energia mnie rozpierała, kilogramy leciały w dół (w sumie 8), bóli żadnych nie odczuwałam. W zasadzie gdyby nie to, że już na kalafiora, jabłka, dynię i marchewki patrzeć nie mogłam to pewnie bym kontynuowała jeszcze te 2 tygodnie. Ale uznałam, że jak na pierwszy raz 4 tygodnie mi wystarczą. Myślę, że dałam organizmowi wystarczająco dużo czasu  na oczyszczenie i regenerację. W czwartym tygodniu już mnie nosiło i nawet zdarzyło mi się władować do buzi kawałek ziemniaka z masłem, który syn zostawił na talerzu, przerzuć i wypluć 😉 więc to już był najwyższy czas dla mnie, żeby skończyć.

Jeżeli chodzi o moje dolegliwości, których chciałam się pozbyć to głównie chodziło mi o alergie. Czy mi post pomógł to się w sumie dopiero okaże jak wszystko zacznie pylić. Jeżeli chodzi o alergie pokarmowe (mleko, fasola, bób, soczewica) to nie mam zbyt dużej nadziei na wyleczenie, a już na pewno nie po jednym 4tygodniowym poście. Ale planuje powtórzyć post początkiem jesieni i regularnie 2 razy w roku takie posty ( min 2 tygodnie lub więcej, w zależności od potrzeb) sobie serwować. Może mój organizm przestanie kiedyś reagować alergicznie na strączki. Od mleka już się odzwyczaiłam, ale fasoli, soczewicy i bobu mi brakuje.

Moje ulubione postne potrawy to zdecydowanie zupy : krem z pieczonej dyni, z pomidorów, kalafiorowa (z dynią w kostkę zamiast ziemniaków) i do każdej cebulkę „smażyłam” na suchej patelni, daje bardzo fajny aromat; absolutnym hitem dla mnie jest leczo z dyni, cukinii, papryki i cebulki w pomidorach doprawione curry i czosnkiem – będę na pewno robić po poście, ale jak trochę odpocznę od warzyw  😉 – i jeszcze warzywa na patelni, z kalafiorem w roli głównej, w sosie pomidorowym. Ze słodkości królowała szarlotka na spodzie z dyni doprawiona cynamonem i kolendrą.

Teraz powoli wprowadzam „zakazane” produkty do swojej diety i pilnuję się bardzo, żeby z niczym nie przesadzać. Muszę przyznać, że mój żołądek się zmniejszył, bo zapycha się o wiele mniejszymi porcjami niż wcześniej 😉 Mam też ambitny plan pościć jeden dzień w tygodniu żeby regularnie dać organizmowi trochę czasu na regenerację. Czy mi się uda ? Wyjdzie w praniu 😉

Namówiłam też na post szwagierkę i mamę. Napiszę wam, jak skończą, jak im poszło 😉 trzymajcie razem ze mną kciuki żeby im się udało;)

Reklamy